5 babcinych rad wychowawczych, wartych wcielenia w życie

Nierzadko rady, które młodym mamom dają babcie ich dzieci są przestarzałe, dziwne i nieskuteczne.  Jednak okazuje się, że niektóre z nich są warte wysłuchania i wdrożenia w życie.

Poglądy na to, jak właściwie wychowywać dzieci zmieniają się tak szybko, że współczesnym mamom rady, które dają babcie, wydają się przestarzałe i często wywołują tylko rozdrażnienie. A nie zawsze jest to właściwa reakcja. Jak się okazuje, w niektórych kwestiach babcie okazują się mieć sporo racji. The Daily Mail wyselekcjonował babcine rady i uwagi, których, wg danych współczesnych badań naukowych, warto wysłuchać.

 

  • Daj mu/jej jeść ze swojego talerza

Dawniej matki nie traciły czasu na przygotowywanie specjalnego posiłku dla maluchów – po prostu dawały im to, co jadła cała rodzina. A to w istocie jest zbliżone, do zdobywającego obecnie popularność trendu w karmieniu zwanego – baby-led weaning (BLW, więcej na ten temat znajdziesz tu). Jeśli dziecko będzie zainteresowanie jakąś potrawą z naszego talerza, to o ile jego wiek na to pozwala, powinniśmy pozwolić mu tego spróbować.

 

  • A co jest złego w zwykłym mydle?

Wcześniej specjalne, antybakteryjne środku można było spotkać wyłącznie w szpitalach , a teraz bez chusteczek antybakteryjnych albo żelu do rąk niemożliwym jest wyobrazić sobie wyjścia z dzieckiem na spacer. Przewrócił się na huśtawce? Przecieramy rączki. Pogłaskał pieska? Przecieramy rączki z podwójną starannością. Podniósł kamień? Znów wycieramy. No i po spacerze paczka chustek już się prawie kończy.

A taka intensywna walka z mikrobami powoduje tylko pojawianie się nowych mikroorganizmów, odpornych na wszystkie istniejące antybakteryjne preparaty. Jak oceniają specjaliści, dużo bardziej efektywne i bezpieczne jest po prostu mycie rąk zwykłym mydłem.

 

  • Dawniej myliśmy dzieci tylko raz w tygodniu

Kiedy nasze babcie były dziewczynkami uważano, że w pełni normalnym i wystarczającym jest myć dziecko raz w tygodniu. Dziś żadna szanująca się matka nie pośle malucha spać, nie zabrawszy go wcześniej do łazienki i nie namydliwszy go porządnie od stóp do głów.

Jednocześnie specjaliści doszli do wniosku, że codzienne dokładne mycie przyczynia się do usunięcia z powierzchni skóry jej naturalnej warstwy lipidowej, gwarantującej odpowiednie nawilżenie oraz ochronę przed mikroorganizmami. Oczywiście nie namawiamy do ograniczenia kąpieli dziecka tylko do jednego razu w tygodniu, to w wielu przypadkach może być za mało. Ale należy uważać z nadużywaniem środków chemicznych, z którymi dziecko ma kontakt, nawet jeśli ich nazwa sugeruje, że są one przeznaczone dla dzieci. Współcześnie tak wiele jest przecież przypadków dzieci chorych na atopowe zapalenia skóry, czy mających inne skórne podrażnienia. U takich dzieci tym bardziej ważne jest, aby uważać na stosowane kosmetyki.

 

  • Po prostu ugotuj mu rosół

Dzisiejsze rekomendacje odnośnie żywienia dzieci kategorycznie zabraniają dosalania jedzenia dla dzieci. Ale pediatra i autor książki „Nawet jeśli Wasze dziecko zje tę książkę, nic mu się nie stanie” -Lara Zibners twierdzi, że taki zakaz nie jest właściwy. Dziecku oczywiście potrzebna jest sól, tylko w mniejszej ilości niż dorosłemu. Deficyt soli w organizmie może doprowadzić do drgawek, a nawet do śmierci. Do momentu, kiedy wprowadza się pokarmy stałe, nerki malucha są już na tyle rozwinięte, że są w stanie efektywnie regulować bilans soli w organizmie. Dlatego nic strasznego się nie stanie, jeśli troszkę posolimy jedzenie malucha, uważa Zibners. Co więcej w niektórych krajach jest to dość oczywiste. Np. w Ameryce rodzice nie gotują dla dziecka oddzielnego posiłku bez soli. Co zaś tyczy się starego, dobrego babcinego rosołu, to wg Zibners, przyniesie on dziecku tylko pożytek, zwłaszcza, jeśli zawiera sporo czosnku, który jak wiemy ma właściwości antybakteryjne i antywirusowe.

 

  • Szybko weź biednego malca na ręce!

Wiele współczesnych „guru wychowania” radzi, by w żadnym wypadku nie kołysać do snu niemowląt na rękach.  Należy dać im wypłakać się i usnąć w swoich łóżeczkach – twierdzą. Ma to na celu nauczyć dzieci zasypiać samodzielnie i jednocześnie ma też umożliwić wysypianie się rodzicom. Babcie, zazwyczaj nie są w stanie spokojnie patrzeć na takie drakońskie metody tresowania niemowląt.

Wyniki badania, przeprowadzonego przez naukowców Uniwersytetu w Północnym Teksasie, potwierdziły prawo babć do oburzenia na takie metody wychowawcze. Jak się okazało, nawet jeśli niemowlaki już się nauczyły zasypiać same, poziom hormonu stresu – kortyzolu w ich krwi podczas zasypiania ciągle jeszcze pozostawał dosyć wysoki. Taka sytuacja może doprowadzić do uszczerbku na zdrowiu. Może m.in. wywołać poważne następstwa jeśli chodzi o stan systemu nerwowego i psychiki. Specjaliści tłumaczą to w ten sposób, że niemowlaki uczą się tłumić swoje emocje, dlatego, że ich okazywanie – krzyk o pomoc, nie wywołuje odpowiedniej reakcji ze strony rodziców. W wyniku tak ekstremalnego treningu zasypiania, w późniejszym wieku pojawia się ryzyko rozwoju zaburzeń psychicznych.